Listy jak opium
Dostałam w prezencie od pani profesor Reny Tomaszewskiej dwie książki: Małgorzaty Musierowicz „Opium w rosole" i Zbigniewa Raszewskiego „Listy do Małgorzaty Musierowicz". Pani Rena, wręczając mi je, zarządziła kolejność czytania:
- Masz najpierw przeczytać „Opium", a potem „Listy". Pamiętaj!! Tak zrobiłam. „Opium" połknęłam jednym tchem. Powieść dla młodzieży, ale i nie dla młodzieży. Baśń o nie kochanej przez rodziców, lub raczej źle kochanej Aurelii-Genowefie, wędrującej po poznańskiej dzielnicy Jeżyce w poszukiwaniu domowego ciepła, zwyczajności powszedniego dnia, rosołu z makaronem przy wspólnym stole. Znajduje to wszystko u prostych ludzi, wrastając w ich problemy lat osiemdziesiątych, biorąc w nich zbyt gorliwie udział i wywołując wiele zabawnych perypetii.
Czarująca książka z ogromnym poczuciem realizmu, uwierzytelniającym wszystkie postacie i sytuacje. No! Tę zadaną przez panią Renę lekcję odrobiłam z wielkim zadowoleniem.